Niektóre warzywa budzą naszą niechęć. Wiemy, że są zdrowe, ale jadamy je wyłącznie z rozsądku. Czasem powodem jest zbyt intensywny smak (brukselka, bakłażan, karczochy, cebula) lub... brak smaku (rzepa, kalarepa, marchew).
Na szczęście opór przed warzywami da się przezwyciężyć. Uwierz, porcja brokułów może Ci sprawić taką samą frajdę jak kawałek tortu. Pytasz, jak to możliwe? Oto kilka pomysłów.
- Wybieraj młode.
Takie warzywa smakują zupełnie inaczej niż dojrzałe. Są delikatne, mniej gorzkie i w dodatku nie trzeba ich długo gotować. Do kulinarnych eksperymentów najlepiej nadają się młode buraczki, rzepa, dynia i marchewka.
- Pamiętaj o oliwie.
Lata tłuszczowej fobii wyrobiły w nas niechęć do tłuszczów. Tymczasem trochę masła albo łyżka oliwy mogą zupełnie odmienić smak warzyw. Nie obawiaj się, że to dodatkowe kalorie. Bilans i tak okaże się korzystny dla zdrowia. Polewając warzywa oliwą lub dodając do nich masła, urozmaicisz posiłki. W ten sposób łatwiej Ci będzie zbliżyć się do ideału, czyli zjadać przynajmniej pięć porcji warzyw dziennie.
- Blanszuj albo smaż.
Najprostszy przepis na blanszowanie: warzywa obgotuj na parze przez 30 do 60 sekund, zdejmij z ognia i zanurz w zimnej wodzie. Tej technice od dawna wierni są azjatyccy kucharze. Może dlatego Chińczycy jedzą o wiele więcej warzyw niż np. Amerykanie? Blanszowanie łagodzi smak warzyw, podobnie jak krótkie smażenie na dość dużym ogniu.
- Przemycaj w zupie.
Dobrym sposobem na wprowadzenie nielubianych warzyw do codziennej diety są zupy. Podczas gotowania większość warzyw nabiera łagodnego smaku. Neutralizują go również przyprawy. Z kolei startą lub zmieloną marchew, cukinię, grzyby, cebulę, a nawet fasolkę szparagową można sprytnie przemycić, np. dodać do mięsa podczas wyrabiania klopsa. Co prawda, gotowanie i pieczenie sprawia, że warzywa tracą nieco ze swoich wartości, ale część ich cennych składników zostaje. Zyskuje na tym jednak klops: staje się bardziej soczysty i wilgotny.
- Pogryzaj przed telewizorem.
Nawet oglądając serial czy wiadomości, możesz chrupać surowe warzywa, na przykład maczając je w aromatycznym dipie lub ulubionym sosie sałatkowym (z olejem rzepakowym albo oliwą). Z dala od stołu łatwiej sobie udowodnić, że jedzenie warzyw nie jest obowiązkiem. Nie bój się też, że zbyt sobie folgujesz: maczając brokuły albo marchewkę w sosie i tak nabierasz go mniej, niż wlałabyś do sałatki.
- Dodaj kminku do brukselki.
Uważasz, że brukselka przyrządzana tradycyjnie ma zbyt intensywny smak? Mamy dla Ciebie niezawodny przepis: pokrój brukselkę ukośnie na krążki. Gotuj z odrobiną wody, masłem i dużą ilością kminku, aż będzie prawie miękka. Z pewnością uznasz, że jest pyszna.
- Wrzuć cebulę na ruszt.
Smak cebuli przyprawia niektórych o mdłości. To jednak jeszcze nie powód, by wykreślić ją ze swojej diety. Zarówno cebula, jak i cała jej rodzina: por, szalotka i czosnek zawierają dużo związków o działaniu przeciwnowotworowym. By skutecznie zdusić ich ostry smak, można je na przykład powoli opiekać. W ten sposób wydobywamy naturalną słodycz tych warzyw. Równie dobrze smakują z grilla: wystarczy zawinąć w folię pory lub krążki cebuli i położyć je na ruszcie.
- Obejrzyj pępek bakłażana.
Nie lubisz bakłażana bo uważasz, że jest gumowaty, twardy, gorzki i niesmaczny. Wcale nie musi być taki! Przed kupieniem, dokładnie go obejrzyj. Zwróć uwagę na skórkę: lekko naciśnięta, powinna szybko powrócić do pierwotnego kształtu. Ważny jest też pępek. Co to takiego? Niewielki dołek na końcu bakłażana (tam, gdzie był kwiat). Wybieraj tylko warzywa z owalnym dołkiem; te z okrągłym gorzej smakują, mają także więcej nasion, a mniej miąższu. By pozbyć się goryczy, plasterki bakłażana posyp solą, odczekaj pół godziny i opłucz. Potem możesz już przyrządzać potrawę zgodnie z przepisem. Sól wyciąga wodę, w której są rozpuszczone gorzkie składniki. Trud właściwego przygotowania bakłażana naprawdę się opłaca: jego miąższ kryje mnóstwo polifenoli, czyli substancji chroniących komórki przed zmianami nowotworowymi, natomiast barwniki zawarte w skórce to niezwykle cenne źródło przeciwutleniaczy.
- Czytaj i jedz.
To prawda udowodniona naukowo: jeżeli wiemy, że nieprzyjemna w smaku potrawa służy naszemu zdrowiu, łatwiej się do niej przekonać i na stałe wpisać do menu. Gdy przeczytasz opinię naukowców, że jarmuż może chronić przed rakiem, łatwiej Ci będzie jadać go systematycznie. Zwłaszcza, jeśli w Twojej rodzinie ktoś cierpiał na nowotwór.
- Pozwól sobie na coś słodkiego.
Taki wybór dyktuje nam natura: rodzimy się z awersją do potraw gorzkich i upodobaniem do słodkich. Może gorycz instynktownie kojarzy nam się z trucizną? Warzywne słodycze to: marchewka, kalarepa, dynia, kukurydza.